Posted by: riser on: maj 4, 2008
Yeach. Dawno mnie tu nie było, a to z powodu nałogowego braku czasu i ciągle zadziwiającego mnie lenistwa :P Dłuuuuuuugi weekend zdecydowanie nie był taki długi. Punkt A poruszał się ze zbyt szybką prędkością wzdłuż osi osi czasu zgodnie z wersorem jednostkowym. No a pisząc po polsku czas przeciekał przez palce jak woda przez nowe sitko. Jednakże mimo braku czasu udało się nam, kwiatowi polskiej inteligencji :P, zorganizować wyjazd na Hel(l).
Wpierw trzeba było przygotować pojazd kosmiczny do warunków podróży i zadbać o to, by nas nie zawiódł na środku mało komu znanej drogi. Po tym drobnym zabiegu, który zwiększył nasze szanse na powrót do domu, udaliśmy się do pierwszego miejsca naszej wycieczki.
Dzikie drogi, w których czyhały na nas żądne naszego podwozia dziury, doprowadziły nas na koniec świata… Stilo. Wiocha jak wiocha nic specjalnego, dużo turystów jeszcze więcej straganów. Wkoło piasek, las i coś co odwiedza większość latarnia. A oto duży stalowy strażnik wód i oceanów, który dba o powracające statki.

Po Stilo zaczęliśmy zmierzać do miejsca przeznaczenia. Uparte dziury nieustępliwie towarzyszyły nam przez większość drogi. Pogoda postanowiła spłatać nam figla. Im bliżej byliśmy tym mniej słońca nam towarzyszyło. Kiedy dotarliśmy do Helu zagubiliśmy się. Ach ta niezliczona liczba dróg jednokierunkowych, które nie są uwzględnione w GPSie :D. Pamiętajcie jak będziecie w Helu to, cytuje:
“Ty zostaw samochód, bo się zgubisz. A tu z buta masz wszędzie 5-10minut”
Tak więc postąpiliśmy i poszliśmy, tym razem dla odmiany, na koniec Polski oglądać bunkry. Szkoda, że nie mieliśmy latarek.
Wyjazd był udany. Szkoda tylko, że tak mało zwiedziliśmy. Kolejki pod fokarium mimo nieciekawej pogody. Będzie trzeba powtórzyć tą wycieczkę jeszcze kiedyś. Powozimy się tramwajem wodnym i zwiedzimy cały ten Hel :P

Więcej fotek (z czasem będzie ich więcej :P ) http://riser.deviantart.com/gallery/#Highway-To-Hel-l
maj 6, 2008 @ 1:37 am
Aaaale Ci zazdroszczę! :) moja majówka w Warszawie, chociaż wieczorne wypady też są niczego sobie ;)